czwartek, 6 stycznia 2011

nauka w samochodzie - długie trasy

Zgodnie z obietnicą z poprzedniego postu spróbowałem na dłuższej trasie uczyć się z audiokursu Pimsleura. Niestety efekt podobny do wcześniejszego (prób nauki podczas jazdy do i z pracy w mieście). W chwilach zwiększonego ruchu cały czas rozpraszałem się otoczeniem i chwilami zupełnie nie słuchałem kursu, zaś przy mniejszej ilości innych samochodów w okolicy było odwrotnie - dobrze wsłuchiwałem się w kurs, ale łapałem się na tym, że nie rejestruję znaków, które mijam.

Finalnie mogę stwierdzić, że audiokursy są dobre, ale zdecydowanie wtedy, gdy można się tylko na nich skupić (podczas mniej czynności mniej absorbujących myśli jak: zmywanie, prasowanie i inne domowe czynności). Do samochodu nie - szkoda czasu - lepiej posłuchać ciekawej książki:)

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też z początku miałam taki problem w samochodzie. Słucham w samochodzie niemieckich audiobooków. Teraz już całkiem dobrze rozumiem niezależne od sytuacji drogowej, ale wcześniej musiałam ciągle albo słuchać jakiegoś kawałka ponownie, albo pogodziać się z tym, że nie całą historię rozumiem. W taki oto sposób zmusiłam się przesłuchać kilka książek, ale dzięki temu teraz rozumiem wszystko bez napięcia. Do słuchania w samochodzie można się przyzwyczaić.

    OdpowiedzUsuń